Jeżeli zastanawiacie się co „podsunąć” dzieciom, jak ciekawie i kreatywnie zorganizować im czas, lub jak oderwać je od komputera to mam dla Was pewną propozycję o zagadkowym tytule „50 rzeczy, które musisz zrobić, zanim skończysz 13 lat” z Wydawnictwa Mamania. Książka spodoba się dzieciom w wieku od około 6 lat i
5 rzeczy, których lepiej nie pokazywać ojcu swojego dziecka. 20 lipca 2015. Razem byliście w ciąży, razem rodziliście, razem macie nowe obowiązki przy dziecku. Super. Ale nadal są rzeczy, których nie powinniście robić razem. Dla dobra waszego związku. Magda Klimkowska.
Świadomy sen to fascynujące doświadczenie, polegające na tym, że doskonale zdajecie sobie sprawę, że znajdujecie się w sennym marzeniu. W trakcie może dojść
Może się okazać, że nigdy więcej nie zaproszono Cię na kolejną kolację przez tego gospodarza. Kiedy siadasz przy stole, skubaj jedzenie, którego nie obchodzi, ale nigdy nie zwracaj na to uwagi nikogo. Jeśli zostaniesz zapytany, możesz po prostu powiedzieć: "Nie jestem aż tak głodny, ale podobała mi się rozmowa". 07 z 10
Życzenia na Święta. 5 rzeczy, których nie należy mówić . 22 grudnia 2022, Nigdy nie wiesz, co czuje druga osoba. Powstrzymaj się od wszelkich uwag dotyczących wyglądu i wagi.
Oto zdanie, które powinnaś mówić sobie bardzo często. Szczególnie, gdy zaczynasz w siebie wątpić. Nigdy nie jest za późno na to, by być szczęśliwą, zdrową, spełnioną i pełną planów. 2. Jeśli nie ma rozwiązania to nie ma problemu. To jest fragment tekstu ,, Fruźki wolą optymistów ” Łony. Uwielbiam tę piosenkę.
. W miarę jak dzieci dorastają, stają się coraz bardziej podatne na wpływy i chłonne. Jest bardzo prawdopodobne, że narażamy Cię na to, co będą ze sobą nosić, czy to przez kilka miesięcy, czy nawet przez całe życie, dlatego ważne jest, aby zawsze być świadomym tego, co mówimy naszym dzieciom, aby mieć pewność, że nigdy nie zostaną skrzywdzone naszymi słowami. Sposób, w jaki mówimy do naszych dzieci, wpływa na sposób, w jaki postrzegają świat i siebie. Dlatego rozsądne jest, abyśmy rozmawiali z nimi w zdrowy sposób, aby pomóc im wzrastać i czuć się wspieranym i kochanym. Oto niektóre z rzeczy, których nigdy nie powinniśmy mówić naszym dzieciom. Wskaźnik1 1. Uważaj2 2. Pozwól, że ci pomogę3 3. Dobrze się spisałeś, ale mogłeś lepiej4 4. Nie jedz tego, bo przytyjesz5 5. To nie jest takie ważne o Przestań być dzieckiem 1. Uważaj Powiedzenie tego, gdy dziecko kołysze się na drążkach na placu zabaw, zwiększa prawdopodobieństwo upadku. Twoje słowa odwracają jego uwagę od tego, co robi, powodując, że traci koncentrację. Jeśli czujesz niepokój, podejdź bliżej, aby to zobaczyć na wypadek, gdyby spadł, bądź tak cichy i spokojny, jak tylko możesz i pomóż mu, jeśli tego potrzebuje. 2. Pozwól, że ci pomogę Kiedy Twoje dziecko stara się zbudować wieżę z klocków lub ukończyć układankę, naturalne jest, że chce pomóc. Nie rób tego. Jeśli interweniujesz zbyt wcześnie, może to podważyć niezależność Twojego dziecka, ponieważ zawsze będzie szukało odpowiedzi u innych. Zamiast tego zadawaj pytania przewodnie, które pomogą Ci rozwiązać problem: «Czy myślisz, że duży lub mały kawałek powinien zejść na sam dół? Dlaczego myślisz, że? Spróbujmy". 3. Dobrze się spisałeś, ale mogłeś lepiej Przede wszystkim musisz unikać komplementów, po których następuje „ale”, ponieważ usuwa ono znaczenie samego komplementu. Świętowanie małych zwycięstw to jeden ze sposobów motywowania dzieci do konsekwentnego osiągania dobrych wyników. Użycie słowa „ale” sprawi, że poczują się, jakby nie sprawili, że byłeś dumny i nie zrobili wystarczająco dużo, co z pewnością przyniesie więcej szkody niż pożytku. Zamiast tego spróbuj powiedzieć: „Dobrze się spisałeś i jestem z ciebie dumny. Założę się, że będziesz coraz lepszy! ” 4. Nie jedz tego, bo przytyjesz To jest duże nie! Uczy dzieci nadmiernej świadomości swojego ciała i sprawi, że będą pytać rówieśników o jedzenie pewnych rzeczy. Obraz ciała jest niezwykle wrażliwy i osobisty, a stwarzanie takiego wrażenia w tak wrażliwym wieku jest szkodliwe. Zamiast tego powiedz: „Nie sądzę, żeby to był dobry pomysł, ponieważ nie jest to dobre dla zdrowia”. 5. To nie jest takie ważne o Przestań być dzieckiem To jedna z najgorszych rzeczy, jakie możesz powiedzieć dziecku, gdy jest zdenerwowane. Unieważnia ich uczucia i sprawia, że niechętnie rozmawiają z tobą otwarcie. Dzieci powinny czuć się swobodnie, komunikując swoje uczucia, a powiedzenie „to nie jest takie ważne” sprawi, że zaczną zadawać sobie pytania. Zamiast tego spróbuj powiedzieć: „Powiedz mi, jak się czujesz i dlaczego tak się czujesz”. Powiedzenie tego pomoże im zrozumieć Twoje dziecko i poinformuje je, że jesteś przy Tobie, jeśli będą musiały porozmawiać. Treść artykułu jest zgodna z naszymi zasadami etyka redakcyjna. Aby zgłosić błąd, kliknij tutaj.
Piszę do Was, bo wiem, że czytają Was kobiety. Nie chodzi mi o to, żeby się usprawiedliwiać, żeby wybielać facetów, ale chciałbym, żeby kobiety też coś zrozumiały. Zdradziłem żonę. Tak. Byliśmy małżeństwem 18 lat. Trójka dzieci, już nastoletnich. Praca, dom na kredyt, wakacje co roku. Zwykłe, normalne życie. I nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie fakt, że zaczęliśmy się zupełnie rozmijać. Szczerze, nawet nie wiem, kiedy to nastąpiło. Dzieci zabierały nam masę czasu, wokół nich kręcił się cały nasz dzień. Wszystkie rozmowy sprowadzały się do tego, co z dziećmi, jak się czują, co zrobiły, czego się nauczyły, czym wkurzyły. Myślę, że długo nam to w ogóle nie przeszkadzało. Wszystko zaczęło się zmieniać, gdy dzieci stały się starsze. Niby nadal przysparzają kłopotów, zmartwień i radości, ale też ma się coraz więcej czas dla siebie. Szkoda, że nie dla siebie nawzajem. Zdrada nie tylko przez łóżko. Istnieje 5 typów niewierności w związku, które mogą być równie bolesne Moja żona miała fioła na punkcie sprzątania. Zawsze musiało być czysto, jakby od tego zależało nasze życie. Na nic zdały się tłumaczenia, że można czasami odpuścić. Na próby żartu się obrażała. Potrafiła zrobić awanturę, gdy po powrocie do domu z wyjazdu służbowego kurze nie były wytarte. Wiecznie powtarzała, że wszystko jest na jej głowie. Można to ignorować, nie zwracać uwagi, robić swoje, ale ile można wytrzymać? Pracowałem, zajmowałem się dziećmi, gotowałem. Jasne, nikt nie jest idealny i zdaję sobie sprawę ze swoich braków, ale kiedy jest się w związku wiecznie krytykowanym, gdy druga strona jest wiecznie niezadowolona, to naprawdę przychodzi moment, kiedy wszystkiego się odechciewa. Tak, wiem, powinienem walczyć, rozmawiać, tłumaczyć. Gdyby to było takie proste, gdyby to każdy z nas potrafił, to pewnie do zdrad i rozwodów by nie dochodziło. Bardzo długo próbowałem to sobie tłumaczyć, przeczekać, zająć się swoimi sprawami. Pracą, bieganiem, kolejnymi wyzwaniami, byleby nie dusić się w związku, w którym nie czułem się komfortowo. Słyszałem: „znowu tego nie zrobiłeś…”, „na ciebie nigdy nie można liczyć”, „ty to zawsze…”. Ja wyskakiwałem z kwiatami, z propozycjami wyjścia do kina, teatru, na kolację. Przez chwilę było dobrze, a później ona znowu wracała do swojej mantry. Przychodzi taki moment, że już nie wiesz, co masz robić, żeby było dobrze. Dla niej wszystko jest do dupy. Gdy jej kiedyś powiedziałem, że nie pamiętam, kiedy usłyszałem od niej coś miłego, obruszyła się i oczywiście przestała odzywać. Więc ja przestawałem się starać. Nie chciało mi się, przyznaję. Myślę, że faktycznie – my faceci, jesteśmy prostszej konstrukcji niż kobiety, mniej rzeczy sobie komplikujemy. Nie analizujemy przeszłości, tylko idziemy do przodu. Jak jest konflikt, chcemy jak najszybciej go rozwiązać, a nie rozmawiać o nim dniami i nocami, bo ile można gadać, trzeba działać. Taką mamy naturę i pewnie tym różnimy się od was – kobiet. I seks. Zastanawiałem się, że jak to jest, że po 20 latach związku muszę się prosić o seks. Ile muszę się nachodzić, by spłynęła na mnie fala pożądania mojej żony. Nie spływała, przez ostatnich kilka lat naszego małżeństwa miałem wrażenie, że dla niej jest to jedynie spełnianiem obowiązku. Bywało, że się nakręcała, że chciała więcej, ale to nie trwało długo. A przecież ja mam 40 lat, jestem facetem. I nie chodzi mi o to, że mam swoje potrzeby, które ona powinna spełniać. Chodzi o bliskość, intymność, o to, bym i ja poczuł się dobrze, w tym związku, a nie odpychany we wszystkich jego obszarach. Mówiłem, próbowałem tłumaczyć, efekt zawsze był ten sam – foch. Zacząłem się w pewnym momencie zastanawiać, czy ona po prostu kogoś nie ma. Niczego nie znalazłem. Za to sam wpadłem. Była koleżanką z pracy. Spotykaliśmy się w firmowej kuchni, rozmawialiśmy, śmialiśmy się. Ona też biegała, mieliśmy więc sporo wspólnych tematów do rozmów. Pisaliśmy do siebie po pracy. Ona wysłała mi zdjęcia ze swoich tras biegowych, czasami do niej dzwoniłem biegając wieczorem. Czy flirtowaliśmy? Pewnie tak, choć nie wiem, kiedy wymknęło się to poza bezpieczne ramy. Czułem się w końcu jak facet, ktoś, kto wzbudza zainteresowanie, kto dla drugiej osoby jest ciekawy, a nie postrzegany tylko przez pryzmat umytej podłogi i wytartych kurzy. Wspólnie wyjechaliśmy na festiwal biegowy. Kilka drinków po biegu, endorfiny, energia. Mieliśmy dwa osobne pokoje, ale wylądowaliśmy w jednym. Poszło. Stało się. I wiecie co, nie żałowałem. Poczułem ulgę, że nadal jestem facetem, że mogę podobać się innym kobietom, że ktoś może chcieć mnie dotknąć, całować, śmiać się ze mną, nie odsuwa się, tylko przytula podczas snu. Żona? Poczucie winy kazało mi uciekać od niej jak najdalej. Ona nie zwracała uwagi, że zasypiam na kanapie, jakby też jej to pasowało. Wracałem później, próbując naciągnąć czas do granic wytrzymałości, by spotkać się z moją kochanką. Klasyk. Wyjazdy służbowe, biegowe. Wiadomo, że nie dało się tego ciągnąć w nieskończoność. Gdy pewnego dnia żona spytała: „masz kogoś?”, nawet nie miałem siły kłamać. I wiecie, nawet jej tłumaczyć, dlaczego tak się stało. Byłem najgorszym świnią, chamem, ch*jem. Niewdzięcznikiem. Wyrodnym ojcem – to zabolało, bo akurat dzieci nigdy nie zaniedbałem i nie robiłem tego przeciwko nim. Zresztą nie robiłem przeciwko nikomu. Wypełniłem pustkę. Tak, facet, który zdradza zasługuje na wieczne potępienie. Nikt go nie pyta, co się stało, dlaczego. Nikt nie chce wysłuchać. Bo i tak w efekcie jest egoistą myślącym tylko rozporkiem. Dlaczego to piszę? Żebyście drogie panie zastanowiły się nad swoim związkiem, nad waszymi relacjami z partnerem, nim będzie za późno, nim on tego, czego od was nie dostaje, nie znajdzie, gdzie indziej. Zróbcie rachunek sumienia. Czy to wy w tym związku jesteście aż takie idealne? 8 rzeczy gorszych dla związku niż zdrada
Często zasypujemy ich utartymi tekstami, które wcale nie sprawiają frajdy. Czasem wręcz przeciwnie - mogą zirytować lub być puszczone mimo uszu. Jeśli tym, co mówimy do mężczyzn, a zwłaszcza do ojców, chcemy osiągnąć jakiś pozytywny skutek, może nawet coś konkretnego osiągnąć, nigdy nie powinnyśmy działać nieprzemyślanie oraz powinnyśmy unikać wjeżdżania im na ambicję. Robimy to często nieświadomie, nawet wówczas, gdy, mając najlepsze intencje, po prostu ich chwalimy. Mężczyźni różnią się znacznie od nas, kobiet, w konstrukcji psychicznej. Są rzeczy, które my, słysząc, wzięłybyśmy za dobrą monetę lub wręcz za komplement, a oni, faceci, wcale niekoniecznie. Pewne stwierdzenia działają na ojców jak czerwona płachta na byka. Może zatem warto ich unikać? Przyjrzyjmy się kilku z nich DALEJ. 9 rzeczy, których NIE POWINNAŚ MÓWIĆ ojcu swoich dzieci #1 Jesteś takim niesamowitym ojcem! Nie powinniśmy dawać im pochwał za to, co po prostu powinni robić. Za rzeczy, które wypełniają treść naszego wspólnego życia. Zresztą matka zwykle w wielu tych aktywnościach uczestniczy. Czasem jesteśmy tak szczęśliwe, że partner wreszcie zabrał dziecko na spacer, a my mogłyśmy w tym czasie wziąć prysznic albo po prostu chwilę odpocząć, że zasypujemy go podziękowaniami i robimy mu w nagrodę pyszną kolację. Zapominasz o szczegółach, że tu ty ubrałaś dziecko, wyekwipowałaś torbę spacerową w picie, przekąski, mokre chusteczki i pieluchę na zmianę, po powrocie dziecko rozebrałaś i umyłaś mu ręce, a tatuś tylko spił śmietankę, ciesząc się wspólnym czasem ze smykiem. Czy tobie na co dzień ktoś bije brawo za to, że spacerujesz z maluchem? Takich sytuacji jest więcej. Pokutują utarte schematy w naszym społeczeństwie. Ojciec - zapracowany i zatroskany o byt rodziny nie jest angażowany w obowiązki domowe i aktywne spędzanie czasu z dzieckiem. Traktuje się jego działalność na polu życia rodzinnego jako „pomoc”, a nie współpracę. I składa wielkie dzięki. Rób to, ale pod warunkiem, że tobie także ktoś na każdym kroku będzie dziękował. #2 Wygląda na to, że tatuś dziś ubierał dziecko To prawda, ojcowie często nie wykazują się jakąś szczególną znajomością mody. Myślą, że fioletowy i pomarańczowy to kolory uzupełniające, a ubrać dziecko oznacza założyć spodnie bez dziur. Więc kiedy przychodzi kolej na ubranie dziecka przez tatę nie dziw się, że bardziej interesuje się tym, jaka jest pogoda za oknem niż co nosi w tym sezonie Suri Cruise lub dzieci Anny Muchy. Nie ma co sobie zawracać głowy tym, że kolor skarpet nie pasuje do spodni albo że koszulka nie pasuje do czapki. Lepiej pomyśleć czy dziecku jest ciepło czy może za zimno, czy się nie przegrzeje? I misja wykonana. Poza tym, co to za dziwak, który ocenia małe dziecko na podstawie tego, w co jest ubrane? Więc wyluzuj w tym zakresie i powstrzymaj się od krytyki, nawet gdy bardzo cię korci, a w to miejsce zdobądź się na ciepły uśmiech. Zobacz więcej: Relacja córki z ojcem – jak wpływa na dorosłe życie kobiety? #3 Co robiłeś przez cały dzień? Nie jest ich wielu, ale są ojcowie, którzy cały swój czas poświęcają zajmowaniu się dziećmi, podczas gdy mamy wracają do pracy. Ojcowie na pełen etat, tak samo jak mamusie, przygotowują posiłki, sprzątają, robią pranie, zmieniają pieluchy, bawią się z maluchami i biegają za nimi cały dzień. Nie chciałabyś usłyszeć pytania: "A co ty robiłaś przez cały dzień?!", tak samo w tej sytuacji może być to przykre dla Twojego partnera. #4 Nie martw się maluszku, mamusia zaraz przyjdzie Kiedy spotykasz jakiegoś ojca na placu zabaw albo w supermarkecie, a jego dziecko akurat dostaje ataku histerii, rozlewa coś na siebie albo demoluje wszystko wokół, daje się usłyszeć komentarze typu: „Biedne dziecko, och, nie martw się, mama na pewno niedługo wróci.”. Pudło! Można się bardzo mylić. Przede wszystkim dzieci mają napady złości, bez względu na to, pod opieką którego z rodziców w danym momencie się znajdują, a poza tym, można powiedzieć, „że mama wróci”, gdy jej po prostu nie ma. Ale wpadka, co? A może tata samotnie wychowuje dziecko? A może matka nie żyje? Nie oceniajmy, nie znając sytuacji. fot. #5 Robisz to źle, ja to robię tak a tak! To stwierdzenie nie tylko może zaboleć, ale przede wszystkim ostro wkurzyć i zniechęcić do tego, by cokolwiek dalej robić. Choć oczywiście często zdarza się tatusiom zrobić coś nie tak, co wynika zazwyczaj z braku wprawy, to nie oznacza, że należy ich ciągle krytykować. Który z ojców nie zapiął odwrotnie pieluchy, przez co jej zawartość wydostała się poza lub podgrzewając obiadek i tak w rezultacie nakarmił dziecko zbyt zimną zupą? Ale czasami, jak na przykład w przypadku sposobu noszenia dziecka na rękach lub tego, w jaki sposób ojciec dyscyplinuje malucha, wcale nie jest tak, że tylko ty robisz to dobrze. Zobacz więcej: Czy to prawda, że mężczyźni bardziej chcą mieć syna, a kobiety córeczkę? Tatusiowie mają prawo mieć swój pomysł na wychowanie i troszczenie się o malucha i nie oznacza to, że musimy go z góry negować. Rodzicielstwo sprawdza się dopiero w praktyce i dopiero po pewnym czasie dostrzegalne są skutki pewnych działań. Musisz pozwolić partnerowi na inwencję w zakresie opieki i wychowania waszych dzieci, a wszelkie swoje obawy zgłaszaj mu delikatnie i dyskretnie, a już na pewno nie przy dzieciach, które z dnia na dzień, w miarę jak dorastają, coraz więcej rozumieją. Facetom warto czasem zaufać, naprawdę. W końcu nawet większość wynalazków to dzieło mężczyzn - nawet tampony Tampax i wiele gadżetów dziecięcych, w tym takich, które bardzo ułatwiają nam, mamom życie - chociażby wózek dziecięcy. #6 Och jaki jesteś odważny! Co złego jest w tym stwierdzeniu? Gdy ojciec usłyszy coś takiego tylko dlatego, że wybrał się na zakupy z dwójką małych dzieci, to coś jest nie tak. Zwykle słowa te wypowiadają nasze teściowe albo starsze siostry naszych facetów. Jednak nam także zdarza się (patrz. punkt 1) nie doceniać tatusiów. Wyjście do sklepu lub do lekarza z dziećmi to nie jest przeprawa przez Nil lub pole minowe. Czy mamy dostają medale za męstwo w nagrodę za pójście do sklepu z dziećmi? Oczywiście, że nie. Ojcowie również mogą podejmować się tego typu misji bez fanfar i oklasków. fot. #7 Robisz dziś za mamę? Używanie takiego sformułowania jest grzechem śmiertelnym w świecie ojców, a kiedy mówisz to do zaangażowanego ojca, to już obelga. Ojcostwo nie jest jakąś słabszą wersją macierzyństwa i ojcowie nie pełnią roli kobiet. Rodzicielstwo nie jest też tylko domeną kobiet. W rzeczywistości, liczba zostających z dziećmi w domu ojców podwoiła się w ciągu ostatniego ćwierćwiecza, a nawet ojcowie, którzy pracują poza domem skupiają więcej uwagi na godzeniu życia zawodowego z rodzinnym. Dlatego czas zmienić nieco podejście do tego tematu. #8 Tata musi się opiekować dziećmi Nie można traktować ojców jak opiekunki. Ojcowie to nie dozorcy, stróże ani pracownicy przedszkola. Nie można być opiekunką własnego dziecka. Jak się jest ojcem to się jest ojcem. To zupełnie co innego niż bycie mamą, a także o wiele więcej niż „pomaganie” przy dzieciach. Rzecz w tym, że ani mama ani tata niczego nie muszą ani nie powinni. Oboje są z dziećmi, bo tego pragną. A przynajmniej tak być powinno. Zobacz więcej: Młody ojciec ostrzega przed związkiem z samotną matką. „To studnia bez dna” #9 Twoja mama się nie zna Masz takiego super chłopaka, a myślisz, że sam się wychował, przeżył wszystkie choroby i wypadki? Pamiętaj, że mąż czerpie wzorzec z tego, co sam zaobserwował w swoim domu i zazwyczaj robi to bezwiednie. Nie należy komunikować mu, że całe jego dziecięce życie to jeden wielki koszmar i dziwne w ogóle, że dożył dorosłości. Nawet jeśli nie zgadzamy się z teściowymi w większości spraw (to całkiem powszechne i zupełnie normalne) to pamiętajmy, że są matkami facetów, w których się zakochałyśmy. Jeśli chcesz wykazać swojemu partnerowi, że nie zgadzasz się z czymś, co on z uporem maniaka kopiuje, bo miał to w domu rodzinnym, po prostu uzbrój się w cierpliwość i z klasą mu o tym powiedz. Uniknij krytykowania jego matki podczas takiej rozmowy.
fot. Fotolia 1. Nie wchodź tam, bo spadniesz Czy wiesz, że to zdanie może sprawić, że dziecku rzeczywiście powinie się noga? Maluszek, słysząc twoje prorocze słowa, zamiast skupiać się na przechadzce po murku, sztywnieje i może się potknąć. Lepiej powiedz: „Trzymaj się mocno mojej ręki i patrz pod nogi”. 2. Zobacz, jak ty wyglądasz! Dbanie o czystość ma jedną zasadniczą wadę: przeszkadza w dobrej zabawie. Jeśli chcesz, by dziecko dobrze się bawiło, staraj się nie zwracać uwagi na to, jak wygląda. 3. Przyjdzie pan i cię zabierze To zwykłe straszenie dziecka, wykorzystywane przez niektórych rodziców z bezsilności, z braku pomysłu, jak przekonać swoją pociechę, by postąpiła tak, jak chcemy. Jaki przynosi skutek? Dziecko może zacząć odczuwać lęk przed obcymi ludźmi. Smyk może zacząć wpadać w panikę, a nawet bać się zasypiać w obawie, że ktoś wykradnie je nocą. 4. O, jaki ty jesteś okropny! Czy wiesz, że te niewinne słowa mogą przylgnąć do niego na zawsze? Każdemu maluchowi zdarza się zachowywać nie tak, jak oczekują rodzice. Powiedz dziecku, jak może poprawić swoje zachowanie. Bardzo ogólne sformułowanie „jesteś okropny” sprawi, że maluch zapamięta, że jest do niczego. 5. Znów nabrudziłeś... Nieporadne ręce, mało skoordynowane ruchy ciała to powód, dla którego dzieci ciągle coś rozlewają, rozsypują, rozdeptują. Stąd też potrzeba, aby ktoś się nimi opiekował. Wytykanie dziecku, że np. spadają mu okruszki z talerza, może odebrać mu ochotę do samodzielnego jedzenia. Krytykowanie, że założyło bluzeczkę tył na przód – pozbawić ochoty do ubierania się. 6. Tylko bądź grzeczny! „Grzeczny” to ogólnik, z którego dla dziecka niewiele wynika. Lepiej określ konkretnie, czego oczekujesz. Powiedz np.: „Słuchaj, co tata do ciebie mówi, nie rozmawiaj głośno podczas seansu w kinie”. Dla małego dziecka to są konkrety. 7. Chyba ktoś nam zamienił dziecko Z kolei to niewinne zdanie może sprawić, że dziecko może zacząć wątpić, czy jest częścią rodziny, ale przede wszystkim zrodzi w nim przeświadczenie, że nie spełnia oczekiwań rodziców, że mama i tata go nie kochają. Dowiedz się więcej o wychowywaniu dziecka: na podstawie tekstu Małgorzaty Mazurek-Wódź/Twoje dziecko
Szczerość w każdym dobrym związku to podstawa. Jednak należy pamiętać, że relacja rodzica i dziecka to wyjątkowy twór, o który trzeba troszczyć się z rozwagą. To TY dbasz o psychikę swojego malucha. Słowa, które wypowiadasz, mogą dotknąć dziecko na długi czas. Może nawet na zawsze. Nie buduj niepotrzebnych kompleksów! Tych pięciu rzeczy NIGDY NIE MÓW dziecku, choćbyś nawet czasami tak się czuła czy myślała. NIE MOŻESZ BYĆ TAKI JAK TWÓJ BRAT/ TWOJA SIOSTRA?! Jeżeli wydaje Ci się, że tymi słowami motywujesz dziecko do działania – grubo się mylisz. Nic bardziej nie podcina skrzydeł niż porównywanie do kogoś innego. Jeśli w dodatku jest to rodzeństwo, psujesz ich cenną relację i podkładasz fundament pod budowę niezdrowej rywalizacji. Staraj się sprawiedliwie rozdawać pochwały i przygany. Nigdy nie porównuj swoich dzieci, bo w tym układzie krzywdzisz wszystkich. PRZESTAŃ PŁAKAĆ! Dziecko płaczem wyraża emocje. Łzami ukazuje tak podstawowe uczucia jak strach, gniew, smutek, bezsilność. Wiem, wiem… Najchętniej nie dopuściłabyś do tego, aby w ogóle je czuł, ale to nie jest możliwe. Dziecko to człowiek, który ma prawo przeżywać rzeczywistość w pełni – również jej „ciemną” stronę. Niestety tłumienie i zakazywanie wyrażania uczuć tutaj nie pomoże. Dziecko zamiast poczuć się lepiej, będzie nauczone, że okazywanie swoich emocji to błąd czy wstydliwa przypadłość. Naucz malucha akceptować otaczający świat i rozpoznawać uczucia. Nie zakazuj mu ich wyrażać. TYLKO TY MNIE ROZUMIESZ, NA CIEBIE MOGĘ LICZYĆ To zdanie wydaje się nieść pozytywny przekaz. Dokładnie… Wydaje się. Dlaczego? To ty masz być powiernikiem swojego dziecka. Ty masz słuchać jego problemów, całować skaleczone kolano i kiwać ze zrozumieniem głową. Nie obarczaj pociechy odpowiedzialnością za problemy dorosłego. Nawet jeśli tobie to pomaga, a dziecko słucha uważnie i mówi, że cię rozumie. MAMO! To nie dla świata, ale właśnie dla niego masz być ostoją, niezachwianą opoką, do której może się zwrócić. Pamiętaj. IDŹ SOBIE, NIE LUBIĘ CIĘ Czasami rzeczywistość nas przerasta. Mamy niezapłacone rachunki, pokłóciłyśmy się z sąsiadką, a nasza pociecha drze się na całą ulicę, że chce loda. Ech… Chcemy wykrzyczeć całemu światu, nawet naszemu skarbowi – dziecku, że mamy wszystkiego DOSYĆ! Słowa „nie lubię cię” zazwyczaj padają w afekcie, jednak i tak mocno krzywdzą delikatną dziecięcą psychikę. Nie wypowiadaj ich! Nigdy! Jesteś ponadto – nie możesz dać wyprowadzić się z równowagi. Dziecko, które czuje się nielubiane, a w konsekwencji NIEKOCHANE, może stać się agresywne albo zamknięte w sobie. Przede wszystkim – nieszczęśliwe. Więc – proszę cię – nie używaj tych bolesnych słów. I TAK TEGO NIE ZROZUMIESZ Zbywanie dziecka to poważny błąd. Jeżeli uważasz, że tematyka, która go interesuje jest ponad jego możliwości poznawcze to postaraj się wytłumaczyć wszystko „jego językiem”. Wciel się w psychikę synka lub córki. Dasz radę! Nie idź drogą na skróty. Najszczęśliwsze dzieci to takie, które czują, że mogą porozmawiać z mamą o wszystkim. Komunikacja to klucz do zdrowej i pięknej relacji. A Ty? Masz jeszcze jakieś propozycje „zakazanych zdań”?
50 rzeczy których nigdy nie powinniście mówić dzieciom