Prezydent Stanów Zjednoczonych George Bush odwiedził wszystkie miejsca ataków terrorystycznych z 11 września. Amerykański prezydent rozpoczął dzień od modlitwy. O godzinie 7:45 czasu
Agata Skupniewicz, „fotografia z archiwum Planas”, 2021. Berlin. Zentrum für Aktuelle Kunst. State of emergency. Polish Photo Art Today 10 września 2022 – 1 stycznia 2023. Już w sobotę, 10 września w berlińskim Zentrum für Aktuelle Kunst otworzy się najobszerniejsza jak dotąd wystawa współczesnej polskiej fotografii w Niemczech.
Kolejne ofiary przyniosły ataki na Pentagon, czyli siedzibę Departamentu Obrony Stanów Zjednoczonych oraz katastrofa czwartego z porwanych samolotów, którzy nie doleciawszy do celu zamachu (Biały Dom lub Kapitol) rozbił się na polach w Pensylwanii. Zamachy z 11 września były jedną z największych tragedii współczesnego świata.
fotografia dell'11 settembre - wislawa szymborska Della poesia di Wislawa, c'è ben poco da dire. Non è una poesia "emozionale", ma da Grande Autore quale è, ha saputo trasporre così tanta emozione in un testo apparentemente distaccato.
Wiersz "Fotografia z 11 września" Wisławy Szymborskiej (Wisława Szymborska). Czyta Andrzej Szyc prezes OSP Kórnik. Film: Hubert Marciniak.
Zwiedzających żegna powiększona fotografia z 11 września 1898 roku, dnia pogrzebu przyjaciela Renoira, dekadenckiego poety Stéphane'a Mallarmé. Za plecami malarza widać dwie nieostre sylwetki.
. Strona główna architektura 11 WRZEŚNIA ZDJĘCIA. Zamach 11 września na WTC na zawsze zmienił Nowy Jork Tagi ARCHITEKTURA Podziel się! | wydrukuj A A A 11 wzreśnia zdjęcia 11 września, 11 września zdjęcia, wtc zdjęcia, zdjęcia zamachu na wtc, zmach na wtc Komentarze 11 września zdjęcia z zamachu na WTC. Cały świat obserwował tragedię USA i tragiczny upadek wież WTC. Fot: Wikimedia/TheMachineStops 11 września w zdjęciach to zapis zamachu na WTC, jednej z największych tragedii w dziejach USA. Zdjęcia płonących wież na długo utkwiły w pamięci milionów ludzi na całym świecie. Bo zdjęcia z 11 września są świadectwem pamięci o tragedii zamachów na WTC. Zobacz także: ARCHITEKTURA: 11 WRZEŚNIA ZDJĘCIA WTC. NOWE ... ARCHITEKTURA: WORLD TRADE CENTER. WTC ikona ... ARCHITEKTURA: Po 11 września WTC w ... ARCHITEKTURA: CO PO WTC? Zniszczone w ... ARCHITEKTURA: POMNIK OFIA
Dziś, drodzy Państwo, przychodzę z propozycją dla tych, którzy bolesnym zgrzytaniem zębów reagują na książki, do których nie można przyłożyć zasad szkiełka i oka. Nieustannie rosnąca popularność literatury faktu sprawiła, że nawet reprezentanci tego rygorystycznego gatunku nie zawsze są w stanie zadowolić najbardziej wymagających miłośników przeglądania skorowidzów i bibliografii. Oto reportaż, który z fikcją nie ma wspólnego nic – poza emocjami, jakie z bohaterów „Sukcesji”, Connor Roy, w którymś z odcinków twierdzi, że najlepszym testem pełnoletniości jest pytanie o to, co dana osoba robiła 11 września 2001 roku. I ja, drodzy Państwo, nie mam problemów z przyswojeniem sobie tego rozumowania, bo uważam zamach na World Trade Center za najważniejsze wydarzenie historyczne, jakiego byłem świadkiem. Nawet w Polsce, kilka tysięcy kilometrów od Nowego Jorku, nawet 20 lat temu, kiedy Stany wydawały się fragmentem zupełnie innego wymiaru, po raz pierwszy i ostatni tak bardzo odczułem dziejową doniosłość. Powiedzieć, że literatura nie pozostała obojętna, to nic nie powiedzieć: miłośnicy fikcji mogą sięgnąć po próbujące tłumaczyć te wydarzenia w alternatywnych kontekstach „Miraż” Matta Ruffa czy „Osamę” Laviego Tidhara, ci, którzy chcieliby postawić przede wszystkim na fakty – po nagrodzone Pulitzerem „Wyniosłe wieże” Lawrence’a Wrighta. Ci drudzy dostają w „Dniu, w którym zatrzymała się ziemia” kolejną — równie olbrzymią — dawkę tej książki to zadanie absurdalnie proste: Mitchell Zuckoff opisuje 11 września. Opisuje z najróżniejszych perspektyw, cały czas trzymając się bohaterów, którzy znajdowali się w samym środku wydarzeń, więc materiału na tę kilkusetstronicową cegiełkę wystarczy mu bez problemu – ale, tak czy inaczej, nie robi nic poza tym. To olbrzymia różnica między jego pracą a książką Wrighta – ten drugi skupił się na ujęciu syntetycznym i historycznym, „Wyniosłe wieże” miewały momentami ton nieco eseistyczny, natomiast „Dzień, w którym zatrzymał się świat” to gęsty koktajl nieprzerwanej akcji. Tutaj po prostu dzieją się rzeczy, a autor skupia się na ich przedstawianiu, książce znaleźć wszystko, z czym kojarzy się ta data po ponad dwudziestu latach. Uwięzionych w niebiosach ludzi oddających skoki rozpaczy, jakie musiały skończyć się śmiercią, bohaterskich strażaków gotowych do oddania życia za najmniejszą szansę uratowania ofiar, ludzi ocalonych cudem i tych, którzy ocalenia byli niezwykle blisko – a zginęli. Zuckoff zasługuje na prawdziwe pochwały za rzetelność, bo w jego ujęciu zamachy z 11 września są czymś znacznie więcej niż wspominanym dzisiaj upadkiem dwóch wież (pomijam w tym momencie konsekwencje geopolityczne, bo autor w tym temacie także się nie rozpisuje): każdy z czterech – no właśnie, przecież były cztery! - samolotów dostaje tyle samo miejsca. Także ten, który uderzył w Pentagon, a o którym mówi się zdecydowanie rzadziej; także ten, którego porwanie zakończyło się zderzeniem z ziemią, a o którym nie mówi się w Polsce prawie wcale, choć jego pasażerowie wykazali się bezprecedensową odwagą. Ta książka to nadnaturalnie precyzyjna pamięć zaklęta w papier — coś, czego ten dzień z całą pewnością jest godzien.„Dzień, w którym zatrzymał się świat” ma drobne usterki (bodaj najpoważniejszą wśród nich są dziwne językowe przyzwyczajenia Zuckoffa, który dwukrotnie przytacza modlitwę „Ojcze nasz” albo skupia się na detalach typu przyrównanie masy paliwa samolotowego najpierw do wozu strażackiego, a potem zatłoczonego autobusu, co niepotrzebnie zaburza immersję), ale jako całość jest pozycją o wadze niemożliwej do przecenienia. Mnie jako czytelnikowi znacznie bliżej do książek w stylu „Wyniosłych wież”, ale i tak z czystym sercem mogę polecić pracę amerykańskiego autora każdemu, kto czuje, że wie o 11 września zbyt mało. To bardzo bogaty zbiór doskonale udokumentowanych faktów, które miały miejsca dnia, w którym zatrzymał się Szczyżański
Wojciech Szot Redaktor, bywa że naczelny, czytelnik, recenzent, odrobinę korpobiurwa, wydawca komiksów. Wykazuje wysoki stopień uzależnienia od antykwariatów.
Na miejscu 2 wież są teraz dwie wodne kaskady a wokół na cokołach imiona i nazwiska ... zatrzymane już na zawsze w tamtych chwilach ... Skoczyli z płonących pięter w dół - jeden, dwóch, jeszcze kilku wyżej, niżej. Fotografia powstrzymała ich przy życiu, a teraz przechowuje nad ziemią ku ziemi. Każdy to jeszcze całość z osobistą twarzą i krwią dobrze ukrytą. Jest dosyć czasu, żeby rozwiały się włosy, a z kieszeni wypadły klucze, drobne pieniądze. Są ciągle jeszcze w zasięgu powietrza, w obrębie miejsc, które się właśnie otwarły. Tylko dwie rzeczy mogę dla nich zrobić - opisać ten lot i nie dodawać ostatniego zdania. - Wisława Szymborska
Skoczyli z płonących pięter w dół - jeden, dwóch, jeszcze kilku wyżej, niżej. Fotografia powstrzymała ich przy życiu, a teraz przechowuje nad ziemią ku ziemi. Każdy to jeszcze całość z osobistą twarzą i krwią dobrze ukrytą. Jest dosyć czasu, żeby rozwiały się włosy, a z kieszeni wypadły klucze, drobne pieniądze. Są ciągle jeszcze w zasięgu powietrza, w obrębie miejsc, które się właśnie otwarły. Tylko dwie rzeczy mogę dla nich zrobić - opisać ten lot i nie dodawać ostatniego zdania. Czytaj dalej: Nic dwa razy
fotografia z 11 września