Podczas tegorocznych wyborów, w przeciwieństwie do wyborów parlamentarnych z 2019 roku, Polacy za granicą nie będą mogli głosować korespondencyjnie. Ponadto, po zmianie kodeksu wyborczego przez PiS Komisje w obwodach za granicą i na statkach będą miały tylko 24 godziny na przesłanie wyników głosowania do Warszawy – jeśli któraś z komisji się spóźni, wybory w danym wybory parlamentarne 2023 polacy za granicą wybory. Patrycja Klimek. 06-09-2023 12:47. które chcą wziąć udział w głosowaniu za granicą? Wybory 2023. Głosowanie za granicą. Jak się Temat: Polacy za granicą - wasze opinie (kto jeszcze się nie Ja generalnie mam pozytywne doświadczenie z Polakami za granicą. Zarówno na urlopie jak i w życiu codziennym. To że czasem trafi się osoba, która zachowuje się poniżej poziomu uznanego za minimalny to inna sprawa. W Polsce też takie osoby są. W nowym programie "Polacy za granicą" spotkacie ciekawych ludzi, poznacie ich pasje oraz odkryjecie niezwykłe miejsca, które czasem znajdują się bliżej, niż nam się wydaje. Zobacz film Zobacz, jak żyją nasi rodacy poza granicami Polski. Polonia i Polacy za Granicą 2023. kwota maksymalna: 1 mln zł. W przypadku ofert wieloletnich (jedno, dwu lubtrzyletnich) powyższe kwoty dotyczą danego modułu (roku realizacji zadania). Minimalny wkład własny to 5% wartości zadania publicznego. wkład niefinansowy (osobowy lub rzeczowy). SUBIEKTYWNA HISTORIA KOMIKSU POLSKIEGO Jubileuszowy 30. Międzynarodowy Festiwal Komiksów i Gier (Łódź, 28-29.09) przyniósł informację o nowych komiksach polskich twórców, pracujących za granicą i tworzących dla światowych wydawnictw. Niezmiennie największą gwiazdą był Grzegorz Rosiński, od połowy lat 70. tworzący za granicą. Autor sagi o Thorgalu – nowy tom jego . Foto: Nightman1965, Shutterstock Jesteśmy przyjaźni, sympatyczni, uprzejmi... a nasz kraj jest piękny i chętnie odwiedzany przez turystów? Ile osób, tyle opinii. Faktem jest, że nie wszyscy na świecie uważają Polskę za idealny kraj na spędzenie tutaj swojego wolnego czasu. Sprawdzimy, dlaczego zagraniczni turyści nie chcą do nas przyjeżdżać? Kilkanaście milionów turystów. Liczba budzi wrażenie. Tyle osób odwiedziło nasz kraj w ubiegłym roku. W większości chwalą pobyt, wspominając piękne krajobrazy i gościnnych mieszkańców. Jednak nie wszystko wygląda aż tak różowo. Polska Organizacja Turystyczna regularnie pyta cudzoziemców o ich wrażenia, zbierając dane i opinie ( poprzez stronę Zobaczmy, jakie powody omijania szerokim łukiem naszego kraju podają cudzoziemcy.„Polska język, trudna język”To jeden z głównych powodów do narzekań. O ile w dużych miastach ten problem jest znacznie mniej odczuwalny, o tyle w mniejszych ośrodkach turystycznych bariera językowa czasami jest nie do przeskoczenia. Młodzi ludzie powszechnie (raczej) posługują się językiem angielskim... ale spróbujcie wyjechać gdzieś ze swoimi zagranicznymi gośćmi na tak zwaną „prowincję” – a okaże się, że jedynym językiem, w którym można się porozumieć, jest polski. No i te wszystkie „sz” i „cz”, praktycznie nie do wymówienia ;)Szybka anegdota: kilka lat temu, po pokazaniu znajomym Holendrom zamku w Niedzicy, pojechaliśmy samochodem w kierunku Białki Tatrzańskiej. Jeden z moich zagranicznych znajomych był dumny, że nauczył się poprawnie wymawiać słowo „Niedzica”. Jego zapał do porozumiewania się w języku polskim szybko zgasł, gdy w odstępie kilkunastu minut przejechaliśmy przez miejscowości o nazwie, odpowiednio: Łapsze Wyżne, Łapsze Niżne oraz Trybsz ;)Fot. kishjar, Oferty w najlepszej cenie Grecja jednak otworzy granice dla Polaków, ale z pewnym wyjątkiem 2 cze 20 10:58 Ten tekst przeczytasz w 1 minutę Jak poinformował na Twitterze Paweł Jabłonowski, podsekretarz stanu w MSZ - od 15 czerwca do Grecji będą mogli wjechać także obywatele Polski. Taka decyzja jest wynikiem interwencji i rozmów Ambasady Polski w Atenach z greckim Ministerstwem Turystyki. Foto: Georgios Tsichlis / Shutterstock Agiou Stefanou. Chania, Kreta W piątek 29 maja Grecja poinformowała o otwarciu granic od 15 czerwca dla obywateli 29 krajów - między innymi Niemiec, Austrii czy Węgier. Niestety na tej liście nie było Polaków, co dla wielu osób było sporym rozczarowaniem. Nic dziwnego, bo Grecja to jeden z ulubionych wakacyjnych kierunków Polaków. Od lat ten kraj każdego roku odwiedza nawet ponad milion naszych rodaków. Jak się okazuje, rozmowy z greckim Ministerstwem Turystki podjęła Ambasada Polski w Atenach. Dzięki tym negocjacjom nasz kraj trafił na listę państw, których obywatele mogą od 15 czerwca swobodnie podróżować do Grecji z polskich lotnisk - pasażerowie mogą na miejscu być poddawani losowo testom na koronawirusa, ale nie będą przechodzić obowiązkowej kwarantanny. Od 15 do 30 czerwca samoloty przylatujące z zagranicy będą mogły lądować na lotniskach w Atenach i Salonikach. Z kolei od lipca loty międzynarodowe będą dozwolone już na wszystkie greckie lotniska. Jest jednak jeden wyjątek i dotyczy on lotniska w Katowicach. W przypadku przylotu z tego portu każdy pasażer badany jest pod kątem koronawirusa i do czasu otrzymania wyniku musi pozostawać w wyznaczonym hotelu. Jeżeli wyniki będzie pozytywny, przyjezdny musi odbyć dwutygodniową kwarantannę. W sytuacji, kiedy jest negatywny okres obowiązkowej samoizolacji to siedem dni. Zobacz także 10 miejsc w Grecji, które warto odwiedzić W Grecji gospodarka w dużym stopniu opiera się na turystyce - około 20 proc. PKB pochodzi z tego sektora. Władze otwierając granice, mają nadzieje na pobudzenie przemysłu turystycznego. W zeszłym roku Grecję odwiedziło około 33 mln turystów, generując przychody w wysokości 19 mld euro. Źródło: Data utworzenia: 2 czerwca 2020 10:58 To również Cię zainteresuje Masz ciekawy temat? Napisz do nas list! Chcesz, żebyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas! Listy od czytelników już wielokrotnie nas zainspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty. Wiele listów publikujemy w całości. Znajdziecie je tutaj. "Bild" postanowił zobrazować sprawę Zittau, czyli Żytawy. Okazuje się, że niemieckie miasto położone 3 km od granicy z Polską ma poważne problemy w związku z działalnością kopalni odkrywkowej w Turowie. Głos w sprawie zabrał ceniony artykułu przedstawili fakty, które świadczą na niekorzyść kopalni Turów. Jej funkcjonowanie ma mieć bardzo negatywny wpływ na Zittau. Według Saksońskiego Urzędu Górniczego poziom gleby w tym mieście obniżył się przez ostatnie 20 lat nawet o 14 centymetrów. Dr Ralf Krupp zauważa, że kopalnia, wypompowując wodę, może powodować tam uszkodzenia budynków oraz tworzyć wstrząsy górnicze gruntu pod wypompowuje się wodę, ziemia również zapada się, ponieważ woda nadaje jej pewną wyporność. Na granicy z Niemcami zauważyliśmy już osiadanie o około 1 metr - stwierdził dr Ralf wpływ funkcjonowania kopalni w Turowie zauważają sami mieszkańcy Zittau. Według nich pęknięcia w niektórych budynkach w miasteczku są spowodowane właśnie przez działania górnicze. Jeden z rozmówców przyznał, że pęknięcie zablokowało mu do kotłowni już się nie otwierają, to mnie zdziwiło. Wtedy zobaczyłem, że zawaliła się cała ściana – prawdopodobnie z powodu kopalni odkrywkowej - powiedział jeden z mieszkańców w rozmowie z "Bildem".Zobacz także: Polityk PiS zaskakująco o Pegasusie. „Widać wyraźnie, że jest coś na rzeczy”Oceń jakość naszego artykułu:Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze od kopalni Turów około 200 km ,i w ostatnich latach zauważyłem że pękają mi ściany na budynku ,podejrzewam że mają na to wpływ Czeskie i Niemieckie kopalnie węgla brunatnego ..... To jest w niemieckim stylu szukanie dziury w całym u wszystkich tylko nie u siebie!!!!!Niecałe 1 km od wyrobiska jest rzeka Nysa i jeszcze nikt nie zauważył żeby tej rzece ubyło przez 75 lat pracy turowa wody. A co dopiero osiadanie terenu. Ponadto do około jest spore miasto Bogatynia i Trzciniec. Citronex (2-3 km od wyrobiska) jedne z największych szklarni w Polsce jakoś nie narzeka na pękające szyby.... Eh poprostu chodzi o zamknięcie produkcji z węgla kopalń co by potem kupując energie masę in germany. Z gazu ekologicznego Nortstrim u mnie tez pekniecie i drzwi sie blokuja a mam 1200 km ,co mam robic dajcie odszkodowanieu mnie tez pekniecie i drzwi sie blokuja a mam 1200 km ,co mam robic dajcie odszkodowanieGaz z nordstrim spalany w niemczech emituje tlen i to jest "prawda" miesięcy temuPrzypomnę że w latach 1800 do 1900 istniało około 100 prywatnych szybów Niemieckich kopalń głębinowych w rejonie tego Niemieckiego miasta. Niemcy mogą mieć wyłącznie pretensje do siebie, że po 100-200 lat budowali budynki na tym obszarze. Ceniony Geolog o tym nie wie...?!!? Po 2 WŚ zachodnia granica Polski została ustalona na Nysie Łużyckiej i Odrze, to spowodowało że niemiecka kopalnia Turów przeszła w posiadanie Polski...Najpierw niech zrobią po swojej stronie porządek ,tam jest chyba 8 kopalni czeskich i szwabskich razem wziętych,nasza jedna i robi taki zamęt, zjedźmy wszyscy na miesiąc do Polski,nie będzie problemu, TYLKO WSZYSCY,jak Niemiec powiedział zaszprycuj się,to część poleciała z samego rana, to nie Polak,to,CYMBAŁ,,,taki zrobi co mu każą,Niemcy trzeba czym prędzej rozebrać...... Same problemy z nimi.... Jak to ujął Churchill? Co 50 lat, bez powodu, zapobiegawczo....A ja we Włodawie zauważyłem, że za granicą mam większego sojusznika i przyjaciela od Niemca. Niemiec to mnie zniszczy ć może finansowo a mój sojusznik że wschodu to może mi zaszkodzić tylko sierpem i Włodawy jestem i za Bugiem mam przyjaciela białego rusina co tylko myśli jak mi dobrze zrobić za .pomocą sierpa i młota. Jak Niemiec jest wrogiem to ja spier...am za rzekę Bóg do mojego sojusznika białego rusina. Mam chody i mogę ciebie że sobą zabrać. Tam szczęśliwy kto może zbierać pety na ulicy bo czysto to musi km od granicy? I się zapadają mnie 500 km i też pęknięcia są drzwi nie mogę otworzyć to przez kopalnie w niemczechA moim dziadkom zbużyli dom w roku 1944 sąsiedzi O Polakach na wakacjach krąży wiele krzywdzących stereotypów. Jednak niektóre zwyczaje polskich turystów często są źle postrzegane przez obcokrajowców Jedna z czytelniczek podzieliła się z nami swoimi doświadczeniami z pobytu w Czechach, gdzie gospodarze nie mieli dobrej opinii i polskich turystach Zdarza się, że Polacy, będąc na wakacjach, dostrzegają niestosowne zachowania innych polskich turystów, o których w liście do redakcji pisze kolejna czytelniczka Więcej takich tekstów na stronie głównej Pani Maria opisała w liście do redakcji swoje wrażenia z wakacji sprzed kilku lat w Czechach. Jak się okazuje, gospodarze nie mieli wówczas dobrej opinii o polskich turystach. Jak polscy turyści postrzegani są za granicą? Większość Polaków, nie tylko za granicą, zachowuje się jak przysłowiowy cham. Nigdy nie zapomnę mojego pierwszego wyjazdu z moim wtedy chłopakiem, a obecnie mężem. Postanowiliśmy zrobić sobie wypad do Czech. Miał być to wypad bardziej rekreacyjny w naszym mniemaniu. Był Czeski Raj, jaskinie itd. Zarezerwowaliśmy przez Booking pokój w małym pensjonacie prowadzonym przez Holendrów. Kiedy przyjechaliśmy, zostaliśmy miło, ale sztywno przyjęci. Właścicielka zaprowadziła nas do pokoju, po drodze pokazując nam stolik z masą map i folderów. Zaznaczyła dość stanowczo, a wręcz niemiło, że mapy są tylko do przeglądania i nie wolno ich zabierać. Zrobiło się dziwnie, ale uśmiechnęłam się do niej i powiedziałam, że mamy swoje i zawsze przed wyjazdem staramy się przygotować. Popatrzyła ze zdziwieniem. Pokoik cudowny, w retro stylu, dużo gadżetów z Holandii. Nasz pokój to tak naprawdę dwa pokoje łazienka, czajnik lodówka, po prostu super. Byliśmy zachwyceni. Rano na dole w jadalni czekało śniadanie jak w domu, tylko lepiej. Kiedy wróciliśmy pierwszego dnia z wycieczki (jak ja to nazywam) odniosłam wrażenie, że ktoś był w pokoju i nie po to, żeby posprzątać, ewidentnie ktoś przeglądał nasze rzeczy. Mój mąż stwierdził, że może w pośpiechu coś inaczej położyłam. Stwierdziłam, że może ma rację. Drugiego dnia było tak samo, ale wtedy to nawet on zauważył. Oczywiście nic nie zginęło. Wieczorem tego samego dnia poszliśmy do małej knajpki, w której jadaliśmy kolację. Było przytulnie, smacznie i niedrogo. Usiedliśmy na ogródku, zamówiliśmy jedzenie i napoje. Niespodziewanie przybyli tu również właściciele pensjonatu. Zauważyli nas, rozglądając się za wolnym miejscem. Zdecydowaliśmy ich zaprosić do naszego stolika. Przysiedli się, zamówili. Na początku była zwykła rozmowa, grzecznie. Kiedy kończyły się drinki, mój mąż zaproponował, jak to mówią, postawienie kolejki. Ze zdziwieniem w ich oczach zgodzili się, następnie oni postawili kolejkę. Bez złych skojarzeń - to było tylko wino i piwo. ZOBACZ RÓWNIEŻ: Hałas, przekleństwa i brak empatii. Oto co nas denerwuje na polskich plażach Atmosfera się rozluźniła i nasi gospodarze byli bardzo nami zainteresowani. Pytali o wszystko. Byli pod ogromnym wrażeniem tego, że na co dzień pracujemy, a w weekendy studiujemy. Oni przecież znają Polaków jeszcze z Holandii - to pijaki i nieroby. A tu, z pensjonatu w Czechach, znają Polaków jako pijaków, złodziei, rozrabiaków, zwłaszcza po alkoholu (zawsze coś musieli zabrać na tzw. pamiątkę - już wiedzieliśmy, dlaczego ktoś przeglądał nasze rzeczy). Było nam wstyd. Od tamtej kolacji wszystko się zmieniło, siadali z nami przy śniadaniu, zaprosili na grilla, chyba chcieli zatrzeć złe pierwsze wrażenie. Ostatniego wieczoru nawet nie poszliśmy na kolację, rano wczesna pobudka. Trzeba się spakować itd. Rankiem spakowaliśmy się i po śniadaniu wręczyliśmy butelkę wina w ramach podziękowania za miły pobyt. Byli tak wzruszeni, że coś dostali, stwierdzili, że to nie możliwe, żebyśmy byli Polakami, bo oni się tak nie zachowują. Na koniec, na pamiątkę, oprócz drobnego upominku od gospodyni w postaci magnesiku na lodówkę z wiatrakiem w holenderskim stylu, otrzymaliśmy adres pensjonatu, który prowadzi ich córka w Holandii. Mieliśmy się na nich powołać. Dodatkowo stwierdzili, że musimy wrócić tu jeszcze raz. Bomba, jaką dostałam wtedy z informacją, jak nas postrzegają za granicą, bardzo mnie przeraziła. Polacy ogarnijcie się. Pani Maria List pani Marii doskonale pokazuje, jak Polacy są odbierani za granicą. Jednak zdarza się, że turyści z Polski obserwują zachowania swoich rodaków właśnie na zagranicznych wakacjach. Swoimi wspomnieniami podzieliła się pani Iwona, która nie najlepiej zapamiętała zwyczaje polskich turystów. Ciąg dalszy tekstu pod materiałem wideo Szokujące zachowania polskich turystów za granicą Przykładów na zachowanie krajan mogę podać mnóstwo, ale opiszę tylko te najbardziej szokujące. Wspomnienia z Rodos. W hotelu dwa baseny - na jednym sześcioosobowa rodzinka -babcia, mama, tata, dwóch dorosłych synów i dziewczyna jednego z nich. Przy basenie pełno szklanych kieliszków i butelek, mimo że na basen nie wolno wnosić szkła. Wejście do tego basenu było niebezpieczne. Dlaczego? A no dlatego, że chłopcy skakali "na bombę" do wody, rzucali do siebie butelki z piciem, wrzucali się nawzajem do basenu, biegali wokół, krzyczeli, chlapali wodą na leżaki, bo np. dziewczyna właśnie poszła poleżeć (przy okazji ochlapywali wszystkich, którzy akurat przechodzili). Cała reszta gości była na drugim basenie. Wycieczka z Polski na Gran Canarię. Przyjechała mama (ok. 60 lat) z dorosłą córką (ok. 35 lat). Po spotkaniu z rezydentem córeczka zrobiła mamie awanturę, że nie wzięła z Polski prawa jazdy i teraz ona musi tyle płacić za wycieczki fakultatywne. Krzyczała na cały basen. Mamie było wstyd i próbowała ją uspokoić, ale ta jeszcze bardziej się nakręcała. Nie wspomnę, że córeczka z mamy zrobiła sobie lokaja - przynieś mi drinka, podaj olejek, popraw leżak. W restauracji nie było słychać nikogo, tylko ją - tak głośno tłumaczyła mamie, co to za potrawy. Wakacje na Majorce spędzała para z tatą jednego z nich. Mąż dzień w dzień, "bardzo zmęczony". Od otwarcia baru siedzi i degustuje. Nigdy nie widziałam go na kolacji. Z żoną i tatą ciągnęli go codziennie do pokoju. Wrażenia z Krety. Basen zamknięty. Ciemno i nagle na basenie straszny hałas. Jakiś pan stwierdził, że ma ochotę na pływanie. Nie słuchał obsługi, że nie wolno teraz pływać. Stwierdził, że on ma all inclusive i może wszystko (oczywiście do pracowników hotelu mówił po polsku). Jednak to nie koniec. Kopanie w automat do napojów - on chce pepsi w puszce, a automat nie chce mu dać. Nie rozumiał, kiedy tłumaczyli mu, że jak chce, to niech idzie do baru, a w automacie musi zapłacić. Nie - on ma all inclusive i chce to. ZOBACZ RÓWNIEŻ: Na co skarżą się Polacy po urlopie? Nie tylko na brud i jedzenie Poza tym: ustawianie sobie drinków na zapas, bo zaraz zamkną bar, wynoszenie całych toreb jedzenia do pokoju, zabieranie ,"na pamiątkę" wyposażenia pokoju hotelowego, zbieranie herbatek owocowych całymi garściami z restauracji, branie ogromnych ilości jedzenia, które potem jest wyrzucane do śmieci, bo nie dojadają. Takich przykładów mogłabym mnożyć, ale prawda jest taka, że teraz na urlopie unikam turystów z Polski. Jak widzę, że hotel ma dużo opinii pisanych przez Polaków, to go omijam. Za to zawsze znajdę jakichś Polaków np. z Kanady i z nimi można fajnie spędzić czas. Pani Iwona Każdy jednak ma swój punkt widzenia. Pan Tomasz twierdzi, że zachowanie Polaków wynika z tego, że "po prostu tacy jesteśmy", o czym pisze w liście do redakcji. Wakacje nad Bałtykiem. "Tacy jesteśmy" Polacy to dość rozrywkowy naród, uwielbiający rozrywkę przez bardzo małe "r". Być może z perspektywy Warszawy, czy innych dużych miast tego nie widać, ale ta sławetna ławeczka z "Rancza" jest w każdym mieście! Dla większości społeczeństwa szczytem rozrywki jest koncert disco-polo (wersja de-lux) lub po prostu taka muzyka z głośnika, do tego piwko i ewentualnie mecz lub telenowela. Popatrzcie, co serwuje nam telewizja. Zarówno państwowa, jak i prywatna - rozrywkę na niskim poziomie dla mas (paradokumenty, telenowele, koncerty muzyki lekkiej, teleturnieje niewymagające wiedzy itp.), od czasu do czasu przeplataną czymś, co wymaga myślenia i ma oglądalność 0,1 proc. Jaki koncert sylwestrowy cieszy się najlepszą oglądalnością? Jaka muzyka gości na 90 proc. wesel? Jeżeli ktoś jedzie na wczasy w miejsce tak popularne, jak Władysławowo czy Mielno, to statystycznie nie może liczyć, że spotka tam miłośników operetki. ZOBACZ RÓWNIEŻ: Parawaniarze we Władysławowie. Już nie oburzam się na Młynarską [List znad Bałtyku] Każdy chce latem odpocząć. Każdy na swój sposób. Parawan? A czemu nie? Skoro jest w pokoju, za który zapłaciłem. Pierwszy na plaży? A czemu nie, skoro i tak codziennie o 5 do roboty wstaję. Głośna muzyka? A co to pogrzeb? Piwo? A co woda? Jak zwierzę? Tacy jesteśmy. Głośni, zadufani w sobie, zobojętniali na innych. I to nam się po prostu należy! Bo "naszość" jest ważniejsza! Nie wiem, jak jest we Władysławowie, ale od Mielna wystarczy odejść 1 km plażą i mamy ciszę i spokój, więc chyba lepiej sobie zafundować mały spacerek dla zdrowia niż psuć sobie, a przede wszystkim innym wakacje. Pan Tomasz Wasze doświadczenia A Wy, jakie macie doświadczenia z wakacji? Jeśli chcecie się podzielić ciekawymi spostrzeżeniami, napiszcie list na adres: @ » Na początku nie było jednak mi się układało, żeby nie powiedzieć, słabo. To dotyczyło jednak całej drużyny - trener był młody, ambitny, ale sobie nie poradził. Nie mogę za dużo powiedzieć, bo Grecy to zaraz przetłumaczą... Był bardzo chaotyczny, w ogóle nie rozmawialiśmy, uważał, że to nie jest potrzebne. Przyszedł nowy szkoleniowiec, poukładał zespół, postawił na mnie i w dziesięciu meczach strzeliłem pięć bramek, a OFI nie przegrało meczu. Gdyby nie te wpadki z początku sezonu, teraz nie musielibyśmy gonić rywali. » Podobno na Krecie ludzie żyją najdłużej na tak być, bo oni są bezstresowi, niczym się nie przejmują. Jak nie załatwią czegoś dzisiaj, to zrobią to jutro. Najszybciej jutro (śmiech). Do tego piękna pogoda, dużo oliwy, która jest zdrowa. Pięknie się tutaj żyje. » Świetne miejsce do jest dużo, ale mnie tam nie zobaczycie. Można powiedzieć, że pod tym względem zawiesiłem buty na kołku. Jestem takim uśpionym agentem (śmiech). Greccy dziennikarze piszą o mnie, że jestem rodzinny, nie chadzam po knajpach, a wolny czas spędzam w domu. Chyba że mój syn Szymon ma trening, to jadę popatrzeć. Tutaj zaczyna się szkolenie w wieku sześciu lat, a nie jak w Polsce za moich czasów, kiedy miało się szesnaście (śmiech). » Włodarczyk omija kluby... Świat stanął na głowie. Ma pan kłopoty ze zdrowiem?Nie ma co kpić. To szczera prawda. Szczególnie że żona słucha (śmiech). Kreta jest malutka, tu się wszyscy znają, jakbym zaczął się bawić, to szybko by się dowiedzieli. Lata też już nie te, kości się postarzały i w moim wieku dłużej trzeba odpoczywać po wysiłku. Latem są takie upały, że wracam z treningu, włączam klimatyzację i nawet nosa z domu nie wystawiam. Ale już postanowiłem: jak skończę grać w piłkę, to wszystko sobie odbiję. » W Arisie Saloniki podobno było inaczej. Grupa bankietowa była potwierdzam, nie zaprzeczam. Jakoś wytrzymałem. W Arisie w większości grali obcokrajowcy - południowcy, a wiadomo, jacy oni są. Lubią sobie, powiedzmy, potańczyć, chociaż jakichś wielkich imprez też tam nie było. W OFI są prawie sami Grecy, inna mentalność. Czasem tylko wyjdziemy na wspólną kolację. » Polacy grający w Grecji utrzymują ze sobą kontakt?Jakiś czas temu był u mnie Marcin Baszczyński, z którym graliśmy w Ruchu Chorzów i w reprezentacji olimpijskiej. Była okazja powspominać. Czasem rozmawiam z Michałem Żewłakowem, ale nie odwiedzam nikogo, bo przecież mieszkam na wyspie. Nie mogę wsiąść do samochodu, trzeba latać samolotem. A wiadomo jak ja to lubię... » A poziom piłkarski greckiej drugiej ligi?Ostatni raz w II lidze grałem, jak miałem 18 lat, więc trochę czasu minęło. Musiałem się przestawić, bo w porównaniu z pierwszą, różnica jest bardzo duża. Dominuje walka, a prawie każdy mecz to 90 minut takiej rąbanki. Stoperzy drużyn przeciwnych są o głowę wyżsi ode mnie. » I jak taki chudzielec jak pan sobie z nimi radzi?Przecież mam łokcie. Umiem ich używać. A poza tym grałem tyle lat w jednym klubie z Wojtkiem Szalą, miałem od kogo się uczyć. Szybko zebrałem cztery żółte kartki i musiałem pauzować. Dobrze, że w Grecji można sobie wybrać mecz, w którym się nie wystąpi. Jeden spośród czterech najbliższych. » Płacą na czas, bo w Grecji różnie z tym bywa?W OFI płacą, w Arsisie nie płacili i dalej ponoć kasa zamknięta. W zeszłym roku od stycznia do lipca nie dostałem żadnych pieniędzy. Wysłałem im pismo, przycisnąłem do muru, część zapłacili, a ja rozwiązałem kontrakt. Ale z tego co wiem, nadal mają zaległości wobec zawodników. » Ostatnio pana kompan z Legii Marcin Burkhardt przyznał, że dopiero za granicą nauczył się profesjonalizmu. Pan też?Zawsze byłem profesjonalistą. A nauczyłem się angielskiego. W Arisie liznąłem też hiszpańskiego, bo tam wszyscy, od dyrektora przez trenera po większość zawodników, posługiwali się tym językiem. Podczas zagranicznych wędrówek nabrałem pokory. Do życia. Teraz na wiele spraw patrzę inaczej, bardziej szanuję to, co mam. Może to przychodzi z wiekiem, nie wiem. » Hasło: 8 bramek. Jaki będzie odzew?Wiem, wiem, tylu brakuje mi do stu goli zdobytych w polskiej ekstraklasie. Powiem szczerze, że cały czas mnie to gryzie. Na pewno będę chciał wrócić i ten rachunek wyrównać. Zdrówko na razie mi dopisuje, więc mam nadzieję, że jeszcze trochę poganiam za piłką. I trzeba będzie te 8 bramek strzelić. » A jak nie, to znowu będą śpiewać o panu złośliwe niech śpiewają. Zawsze trzeba się z tym liczyć, że będą łupać na trybunach. Gorzej, jak robią to kibice zespołu, w którym gram. » Z tymi z OFI nie ma takich problemów?Nie. Na pewno są najlepsi w drugiej lidze, a z tego co opowiadają koledzy z drużyny, to kibice OFI należą do czołówki w Grecji. Race, doping, tutaj piłką nożną żyje każdy. Jak wygraliśmy ważny mecz, to w środku nocy witało nas na lotnisku 200 osób. W każdej kawiarni czy barze jest telewizor, a ludzie siedzą i oglądają piłkę nożną. » Włodarczyka rozpoznają na ulicach?Jakoś udaje mi się to wytrzymać (śmiech). Żartuję oczywiście, chociaż, owszem, poznają. Po ostatniej wygranej właściciel sklepu w moim osiedlu nie chciał ode mnie pieniędzy za zakupy, kazał mi je schować do kieszeni. Od razu mówię, że kupowałem colę. Był tak szczęśliwy ze spotkania, że wybiegł za mną i jeszcze cukierki wkładał mi do kieszeni. » Po porażce 0:3 z Ilioupoli GS też was tak witali?O tym meczu nie rozmawiajmy. Oddaliśmy go walkowerem. Na boisku było 11 nieuprawnionych go gry. A potem okazało się, że rezerwowi także byli nieuprawnieni.

polacy za granicą kreta